Dwie wyprawki. Dwa światy. Jedno serce mamy.

Koniec wakacji w tym roku jest dla mnie wyjątkowo trudny. I chyba jeszcze bardziej niż zwykle przypomina mi, że kiedy nie mamy wpływu na wszystko, co dzieje się wokół nas, trzeba szukać dobrych chwil w tych najmniejszych rzeczach.

Szykuję teraz dwie zupełnie różne „wyprawki”.

Jedną dla mojej starszej córki, która za chwilę zaczyna nowy etap - pierwszą klasę. ❤️

Patrzę na nią i naprawdę nie wiem, kiedy to się stało. Przecież dopiero co była taka malutka. Pamiętam, jak prowadziłam ją pierwszy raz do przedszkola, a teraz kompletujemy zeszyty, piórnik i wszystko, czego potrzebuje mała pierwszoklasistka.

Dlaczego ten czas tak szybko leci?

Ona bardzo się cieszy. Idzie trochę w nieznane, ale z ciekawością i uśmiechem. A ja patrzę na nią z ogromną dumą. Chciałabym zatrzymać ją jeszcze na chwilę taką małą, ale wiem, że moim zadaniem jest pozwolić jej iść dalej.

I po prostu być obok. Zawsze.

Druga wyprawka wygląda zupełnie inaczej.

Z młodszą córką szykujemy się do szpitala. Przed nami ponowne założenie portu centralnego i pierwszy cykl chemii we wlewach.

Trudno jest pomieścić w jednej głowie i jednym sercu te dwa światy. Radość z pierwszej klasy jednej córki i strach przed tym, co czeka drugą.

Nie jest łatwo.

Ale próbuję łapać dobre momenty. Wybieranie kolorowych zeszytów. Przytulanie przed snem. Śmiech dziewczynek. Zwykłe śniadanie razem. Chwilę, kiedy przez moment wszystko jest po prostu normalne.

Bo może właśnie z takich drobiazgów trzeba teraz budować siłę.

A reszta?

Będziemy przechodzić przez nią krok po kroku.

Wspólnie. Wiem, że damy radę. ❤️

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.